Następnego dnia wracałam ze szkoły strasznie zmęczona.
Wchodząc do domu ,przypomniało mi się ,że muszę usłyszeć ten dzwiek...
Weszłam szybko do pokoju i odrobiłam wszystkie lekcje. Po obiedzie
-Gdzie się tak śpieszysz?
-Ja? Na łąkę bym chciała pójść... Mogła bym????
-Tak, ale weź psa!-Dobrze.
O 19:00 poszłam z psem na łąkę. Był już zachód słońca więc zatrzymałam się
i popatrzyłam na chwile na słońce. Nagle usłyszałam szept i od razu się zerwałam i pobiegłam w tamtą stronę.
Przy drzewie zauważyłam małego ,magicznego,
pięknego oraz mięciutkiego ,futrzastego stworka.
Zaciekawiona pomyślałam co to moze być...
Ja oczywiście jestem aż taka głupia aby zapytać:
-Cześć?!
I nagle usłyszałam ze zdziwieniem:
-Cześć! -powiedział stforwek.
-Co? Ty mówisz?
-Tak......
-To ty tak szeptałeś?- Pytałam z zainteresowaniem.
-Tak... chciałem ,aby ktoś mnie znalazł. Marzne tutaj już od 7 dni...
-Aha. Czy mogę ci pomóc?
-Tak.... bardzo bym chciał...TYLKO NIKOMU NIE MÓW ,ŻE TUTAJ JESTEM!!!
-Czemu???
-Ponieważ nie chciał bym ,aby ktoś się inny o mnie dowiedział...
-Dobrze! Zabiorę cię do domu ,dobrze?
Przepraszam ,niedługo dokącze!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz